Święta, święta i...

...po Świętach. 
A prezenty zostają.
My w tym roku troszkę się z prezentami wyłamaliśmy, ale nie było to planowane.
Była okazja kupić rodzicom komplet garnków, to kupiliśmy. 
Siostra dostała też nieplanowany drobiazg (za co się chyba z resztą pogniewała...)
No i Hanuszka dostała:)
Grający "odtwarzacz" płyt, instrumenty muzyczne w bębenku, 2 bluzeczki, małego pluszowego misia, a jeszcze wcześniej manipulacyjną kostkę i kurteczkę.
Oj tak Aniołek był hojny.
O przepraszam, Aniołki były hojne, bo było ich przecież więcej;)

Ale nie zawsze przecież prezenty są trafione.
Mąż kiedyś dostał komplet ręczników i choć to prezent średnio trafiony, to chociaż przydatny.
Te, które przydatne nie są można z powodzeniem sprzedać na Sprzedajemy.pl


 
Co portal oferuje w Wielkiej Wyprzedaży?
Oczywiście wystawienie za darmo. W dodatku nasz prezent będzie wyróżniony, też za darmo, a poza tym otrzymamy rabaty do Answer.com i innych.

A u Was jak jest z prezentami?
Zdarzają się wpadki?


P.S. Już niebawem poświąteczne posty:) Na razie jeszcze maksymalnie wykorzystujemy czas w Cieszynie.









Anjamit

Poweekendowo - fotorelacja:)

Dzięki uprzejmości Bartka, który dołączył do zacnego grona Hankowych wujków, mamy zdjęcia z wigilijki:)
Dzielę się nimi z Wami:)

Dopiero teraz widzę jak zmienia się nasza Hania. Jak rośnie i się rozwija.

Gdyby ktoś się zastanawiał, do kogo Hanka jest podobna, to od razu mówię, że do dziadka:)
Taty swojego taty, a mojego męża, czyli do mojego teścia:P
Ale oczy ma po mamusi:D

No:)























A na koniec ciocia z wujkiem:)
Kochani, dziękujemy za tak mile spędzony czas!
Ślemy moc uścisków:)







Zdjęć kranu nie ma;) 
Nie było się czym chwalić...

Przez chwilę nie mieliśmy internetu.
Taka mała, kolejna z resztą usterka...
Jakby ktoś źle nam życzył.
Ale wolę te usterki tu, niż brak usterek tam.
Poza tym przygotowujemy się do wyjazdu na Święta.
Jedziemy do moich rodziców.
To pewnie będzie ostatni raz przed operacją mamy.
Te Święta będą wyjątkowe pod każdym względem...

Pierwsze dla Hani.
Pierwsze dla nas jako rodziców.
Pierwsze dla moich rodziców jako dziadków, a dla siostry jako cioci.
Święta z nadzieją na lepszy, przyszły rok.
Z wiarą w to (i realną szansą), że operacja się uda.
Święta bez parcia na to by było "świątecznie".
Będzie po prostu ciepło i rodzinnie.
Bez wielkiej pompy i góry prezentów.
Kiedyś ciężko mi było zaakceptować Święta bez prezentów.
W tym roku obchodzimy takie po raz kolejny.
Jeśli już pojawiają się, to są to naprawdę drobiazgi.
I wiecie co?
Lubię to.
Bo zaczynam odnajdywać sens Świąt.


Kolorowych



Anjamit

Poweekendowo

Weekend był zbiegany i to bardzo.
W sobotę zaspaliśmy i ciut spóźnieni dotarliśmy na spotkanie grupy zabawowej Hanuszki.
G. nas wysadził i pojechał na zakupy.
Z czegoś w końcu trzeba było zrobić rybę po grecku.
A ryba po grecku dlatego, że w sobotę mieliśmy wigilijkowe spotkanie z przyjaciółmi.
W trakcie przygotowań nie obyło się bez awarii...Niestety z mojej winy...
Położyłam deskę granitową na suszarce nad zlewem....
Pobiegłam przemieszać warzywa i przełożyć rybę na drugą stronę i już miałam biec po deskę kiedy usłyszałam huk...
Myślę sobie "o matko droga co się stało"...
Odwracam głowę w stronę okna, a tam z zza rogu ściany ciągnie się piękna struga wody.
O tak jak z hydrantu...

"Grzeeeeesieeeeek, szyyyyyybkoooo coś się stało" wołam do męża.
Biegnę w kierunku strumienia, patrzę a tu z miejsca w którym był kran tryska woda....
Na podłodze pełno szkła, na zlewozmywaku i całej stercie garów leży połamana deska granitowa...
Szybka analiza...
Huston mamy problem...

Mąż w biegu kopnął w odkurzacz i uszkodził dwa palce...
Na szczęście niegroźnie.

No to zostaliśmy bez kranu i z zalaną kuchnią na półtora godziny przed imprezą.
No i oczywiście z rybą po grecku w fazie przygotowań:/

Z wiadomych względów mąż nie mógł pojechać po nową baterię i tak oto to, co było potrzebne myliśmy w łazience.

A impreza? 
Bardzo udana:)
Zdjęć nie robiliśmy bo po prostu zapomnieliśmy.
Może pewien pan fotograf poratuje i prześle te, które robił?
Bartku uśmiechamy się do Ciebie ładnie i ładnie prosimy:)

Baterię zamontowaliśmy wczoraj i mogliśmy przystąpić do dzieła...
Dzieło trwało jakieś 2 czy 3 godziny...
Zmywaliśmy na zmianę opiekując się Hanką, no ale po imprezie było co robić...

No, to to był opis weekendu z dużym skrócie.
Na deser zdjęcia Hanuszki zebrane z ostatniego weekendu;)



Hanik do perfekcji opanowała wkładanie klocków do sortera:)
Tyle, że przez główny otwór:P



Mam chusteczkę haftowaną...;)


A to prezent od cioci i wujka:) 
Największą frajdę mieli rodzice:)
A to dlatego bo...


...klocki się rozkładają:)
Gwiazdka jest moim faworytem:) 
No, ptaszek też:)


Mówiłam, że Hanik je widelcem?
No, prawie je...:P


DOBRANOC:)
Idę spać, bo rano przed 7 muszę być w pracy.
A tak mi się nie chce....

Anjamit

Co oko widziało


Ostatnio przemieszczam się głównie gdy jest ciemno...
Albo o 6 albo po 16..
Zdjęcia więc są jakie są...
Ten tydzień będę miała luźniejszy więc będzie poprawa:D


Work in progress:)

Droga do pracy

Przebrany już kiermasz w przedszkolu

Droga z pracy

Galeria Korona - wioska Św. Mikołaja
Reniferki:D
Mama przed pracą;P przed 6 rano, cudów nie oczekujcie:P
Bitwa na śnieżki - sobotnia grupa zabawowa:)
Bitwa na śnieżki - mamy miału ubaw:)
Wspólna choinka

Pierwsza praca plastyczna Hani:) - ok troszkę pomagałam:P

Miłego dnia:)
Dziś jeszcze wrócę z relacjami poweekendowymi...
Oj działo się....




Anjamit

11 miesięcy po tej stronie brzucha

Czasem nie wierzę, że to już.
Że jeszcze miesiąc i Hania ukończy pierwszy rok życia.
Rok, który na zawsze zmienił nasze życie nadając mu inny wymiar.
Kiedy patrzę na to, jak się rozwija w mojej głowie kłębią się przeróżne myśli.
Wiadomo, że chciałabym jej dać wszystko co najlepsze ale czasem to niemożliwe.
Zwłaszcza gdy ciężko jednoznacznie określić co będzie najlepsze...

Hania rośnie, rozwija się i zmienia się niemalże z każdym dniem.
Rok temu byłam już zmęczona ciążą. Marzyłam o porodzie mimo świadomości tego, że będzie bolało jak nigdy dotąd.
W końcu się doczekałam, a teraz to maleństwo ukończyło 11 miesiąc życia po tej stronie brzucha.
W ciągu tych 11 miesięcy osiągnęła bardzo dużo.
Raczkuje niemalże z prędkością światła.
Przechodzi całe długości kanapy i foteli.
Stojąc przy stole unosi małe ciałko na paluszkach żeby zobaczyć więcej.
Przepięknie macha na pożegnanie.
Kręci główką kiedy słyszy "nie, nie, nie" a czasami nawet kiedy zadajemy jakieś pytania.
Czasem kiwa główką na "tak" ale jeszcze raczej nieświadomie.
Czasem jak widzi tatusia wracającego z pracy krzyczy radośnie "da da".
Wygłupia się, śmieje się radośnie ale potrafi pokazać swój charakter.
Złości się bardzo kiedy coś nie idzie po jej Hankowej myśli.
Wykłóca się robiąc minę "Oj gdybym mogła mówić to byś usłyszała" i robi przy tym "je je je je je" machając energicznie rączką w geście irytacji.
Broni zabawek którymi się aktualnie bawi.
Radośnie popiskuje kiedy widzi ukochane kotki.
Na czworakach goni koty po mieszkaniu.
Coraz ładniej je - coraz mniej odpadków ląduje na podłodze.
Kiedy słyszy melodie lub muzykę buja się w rytm.
Kiedy widzi gitarę dziadka siada przed nią, dotyka strun i kiwając się robi "aaaaa aaaaa".

Poza tym z każdym dniem zaskakuje nas czymś nowym,
a my z każdym dniem kochamy ją coraz mocniej.



P.S. Miały być zdjęcia na koniec ale niestety dziś  już nie dam rady...Wrzucę rano - jeśli czas na to pozwoli:)
Dobrej nocy:)



Anjamit