Pół roku naturalnych kosmetyków

Ponad pół roku temu opublikowałam cykl postów o szkodliwości kosmetyków.
Od tamtej pory zaczęłam "wycofywać" z domowego użycia kosmetyki komercyjne i zastępować je naturalnymi.
Do tej pory z kosmetyków komercyjnych została mi tzw kolorówka, czyli kosmetyki do makijażu i   krem podkreślający skręt włosów.
A i pasta do zębów...
W najbliższym czasie wymieniony zostanie podkład, ale muszę znaleźć coś bardziej naturalnego w przystępnej cenie.

Czego używam?

Zakochałam się w olejku kokosowym.
Wygładza zmarszczki które posiadam, nadaje skórze jędrności i elastyczności. 
Włosy po nim lśnią i są miękkie.
W dodatku pięknie się układają.
Wszelkie ranki goją się szybciej.
Od jakiegoś czasu mam problem z liszajami, które pojawiają się na rękach, plecach, nogach a ostatnio nawet na twarzy. Muszę się wybrać do dermatologa, ale póki co pomaga mi właśnie olejek kokosowy.
Poza tym  olejek jest pyszny!
Jemy go z pieczywem, smażymy na nim, dusimy, dodajemy do deserów. Ogólnie - stosujemy gdzie się da:)
Nawet rybę na nim smażyłam - wyszła wybornie:)
A curry na olejku kokosowym to już czysty kulinarny obłęd:)

Olejek arganowy - u mnie się nie sprawdził.
Ale z opinii przyjaciółki, mojej mamy i wielu innych wiem, że u wielu osób jest niezastąpiony.

Tonik i mleczko do demakijażu z Alterry - rewelacja za niewielkie pieniądze!
Krem do twarzy na dzień - również z Alterry.
Szampony też...

Cena produktów Alterry?
Jakieś 9.90....
Śmieszna prawda?
A skuteczne

Antyperspirant - ALterra lub Crystal - z ałunem.
Działa choć nie tak dobrze jak komercyjne antyperspiranty.

Do mycia ciała używamy mydła z Aleppo, Alterry,  Savon Noir, mydła marsylskiego - starczają na długo i mimo stosunkowo wysokiej ceny, są bardzo opłacalne.
Ostatnio z finansami było kiepsko więc kupiłam na próbę mydło z Luksji na bazie olejku palmowego.
Kosztuje ponad 5 złotych za kostkę 200g.
Marsylskiego na głowę nie bije, ale jest w porządku.
Dobry zamiennik.

Do oczyszczania skóry używam zestawu Kessa, Savon Noir, glinka Rhassoul. 
Każdy peeling przy tym wysiada.

Na moje liszaje używam błota z morza martwego, które kupuję z Organique na wagę.
Kosztuje niewiele i bardzo łagodzi tego typu podrażnienia.
Nic mi nie pomagało na liszaje.
Kosmetyki komercyjne podrażniały.
Swąd i pieczenie przyprawiały mnie o łzy.
Po okładach z błota i smarowaniu olejem kokosowym poczułam w końcu ulgę.
Do dermatologa i tak muszę iść.
Choć pewnie niewiele się dowiem...

Do smarowania ciała używam olejku kokosowego, balsamów z Alterry, balsamów z masłem Shea z Organique choć zawierają one jedno świństwo w postaci PEG-a. Jedno paskudztwo mogę przeżyć.
Z wakacji zostało mi masło kakaowe - cudo.
Niestety drogie, więc stosuję bardzo oszczędnie.
Jak się finansowo pozbieram to zakupię znów naturalne Shea.

Czy coś jeszcze?
Sama już nie wiem.
Zdarza mi się użyć komercyjnych kosmetyków, głównie kremu do rąk w pracy i to wszystko.
Stan mojej skóry?
Nie pogorszył się.
Czy się polepszył?
Na pewno, bo po wyjściu z wanny czy spod prysznica nie muszę się rzucać na balsam. Czasem nawet nie smaruję się niczym bo skóra mnie nie "ciągnie" nie swędzi z przesuszenia.
Zimą zawsze robiły mi się na piszczelach "łuski" z przesuszenia.
W tym roku tego nie ma.
Moja skóra i tak pozostawia wiele do życzenia, bo niestety za mało płynów przyjmuję.
Natomiast jest dużo lepiej niż było.

Najlepsze jest jednak to, że teraz nie muszę patrzeć na to czy do pielęgnacji skóry Hani używam dziecięcych kosmetyków, czy nie.
Używamy tych samych kosmetyków. 
No, z tą różnicą, że Hania nie używa glinki, błota i paru innych;)

W Hankowych kosmetykach można znaleźć jeszcze produkty z Baby Dream - mają dobre składy więc używamy na zmianę z naturalnymi.
Pierwsza pasta do Hankowych zębów została zakupiona w ekologicznym.
Szarpnęło po kieszeni troszkę (jak za pastę), ale w tym przypadku trzeba było zainwestować.
Cała reszta "sklepowych" past się nie nadaje ze względu na fluor i inne...

Ślubny?
Siłą rzeczy też przeszedł na zieloną stronę mocy;)
No prawie.....

Cieszę się, że udała mi się ta zmiana.
Pracuję nad kolejnymi:)

Wkrótce pojawią się kolejne posty o szkodliwych substancjach w kosmetykach i o kosmetykach 
naturalnych. 
Wiem z analizy słów kluczowych, że pod takimi hasłami najczęściej wchodzicie na moje strony:)
Dziękuję:)
I zachęcam do zgłębienia tematu.

Bo warto!


Anjamit

25 komentarzy:

  1. Fajnie :-)
    My siłą rzeczy jako oboje alergicy mocno mocno szukamy wyjątkowo naturalnych kosmetyków, ale jeśli chodzi przynajmniej o mnie a nie o dziecko, to ja aż tak strasznie nie pilnuję tego. A pewnie powinnam....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam przy alergiach - choćby dlatego, że bardzo łagodzą objawy:)

      Usuń
  2. Zielona strona mocy to jest to - dzielnie Ci towarzyszę w tej przygodzie - i mam bardzo podobne odkrycia - ja nie mogłam sobie poradzić z przesuszonymi dłońmi. Naturalne mydła w kostce załatwiły sprawę raz na zawsze. I przez Ciebie zakochałam się w olejku kokosowym :-))) Do wszystkiego! Dziękuję Anjami :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co:)
      Ja mam problemy ze skórą m.in dlatego bo za mało wody piję, ale odkąd stosuję naturalne rzeczy skóra jest w lepszym stanie. Teraz musze popracować nad piciem;)

      Usuń
  3. A gdzie kupujesz olej kokosowy? Bo z tego, co piszesz, to pewnie kupujesz spore jego ilości...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dołączam sie do pytania.

      Usuń
    2. Olej kokosowy kupuję w stacjonarnych sklepach ekologicznych:) No i nie aż takie ilości, żeby miały być spore:) bo olej jest stosunkowo wydatny:)
      Jeszcze o tym napiszę:)

      Usuń
  4. ooo muszę koniecznie spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też lubię naturalne, choć jeszcze sporo komercyjnych w użyciu. Często wygrywa cena w danym momencie, bo na dłuższą mete to te naturalne są wydajne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No więc właśnie dlatego u nas przechodzenie na naturalne kosmetyki trwa tak długo...Zostały jeszcze rzeczy do makijażu i chyba tyle...a no i szminka ochronna...

      Usuń
  6. I po raz kolejny czytam o cudownym kokosie ;)
    chyba i ja będę musiała się skusić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam:) Ja kocham:) a Hania zlizuje z rąk;)

      Usuń
  7. Uwielbiam kosmetyki Alterra... a już pomadka ochronna do ust jest niezastąpiona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomadki nie mam, miałam z Noni ale mi się zgubiła:( Z braku laku musiałam kupić zwykłą:/

      Usuń
  8. oj sama zastanawiam się nad zakupem oleju kokosowego :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. jeśli tak kochasz i doceniasz naturę ! chciałabym polecić firmę nomak.pl ich towar jest naprawdę wysokiej jakości i w 100% naturalny ! prowadzą sprzedaż wysyłkową .
    KOCHAM KOCHAM KOCHAM olejek kokosowy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam, ale dziękuję za polecenie:) Zapoznam się:)

      Usuń
  10. Brawo!!! masz się czym pochwalić, oby tak dalej:)) właśnie mam zamiar kupić olejek kokosowy

    OdpowiedzUsuń
  11. ja poszłam jeszcze odrobinkę dalej: myje twarz (i jednoczesnie zmywam makijaż, więc to aż dwa kosmetyki plus płatki mniej) olejem jadalnym (u mnie z pestek winogron lub z orzecha włoskiego z dodatkiem oleju rycynowego), zamiast szamponu sama odżywka, oleje też z głowy zmyje, tylko trzeba się przyzwyczaić. ponieważ mam skłonnosci do atopowego zapalenia skóry, staram się myć płatkami owsianymi, coraz bardziej odwracam się od mydła. dezo - ałun, ewentualnie dwa dezodoranty nieznanych szeroko, ale eko firm. na Iguniu testuje wpływ braku kosmetyków. bo on oprócz oleju kokoswego i pasty weledy nie używa nic. jest super, śliczne włosy bez kołtunów, ładna skóra.
    może się kiedyś zbiorę i u siebie o tym napiszę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe to o czym piszesz, bardzo ciekawe:) Napisz na blogu - chętnie poczytam:) Dawno nie używałam płatków owsianych - muszę do nich wrócić:) Mnie na zmiany skórne pomaga błoto z morza martwego:)

      Usuń
    2. ma jakies rzeczy z morza martwego, mnie pamiętam sama kąpiel pomogła na egzemę, którą wtedy miałam na buzi.
      dobry pomysł! spróbuję na sobie :)

      Usuń

Każdy komentarz niebędący obelgą dla mnie i moich czytelników jest ważny i mile widziany! Dziękuję za "nakarmienie" mojego bloga:)