Podgrzewacz Baby Ono - testujemy

Dzięki uprzejmości Baby Ono miałam możliwość przetestowania podgrzewacza samochodowego.
Wybrałam sobie kolor szaro - zielony.
Podgrzewacz mógł wyglądać lepiej, ale nie jest źle. Z resztą nie wygląd jest najważniejszy w tym przypadku, a funkcjonalność produktu, a ten funkcjonalny jest.

Obsługa urządzenia jest prosta jak bułka z masłem. Włączasz do zapalniczki w samochodzie, wkładasz butelczynę, zamykasz i za 20 minut masz ciepłe.  Jeśli chodzi o temperaturę podgrzanego produktu, to jest przyjemna. Taka akurat do podania:)

Jedyną rzeczą którą bym zmieniła, to dodanie regulacji temperatury dla zapominalskich:)

Poza tym rzecz jest o tyle dobra, bo łączy w sobie podgrzewacz z termoopakowaniem.

Parę fotek:)











Polecam tym, którzy podróżują. Nam pewnie przyda się na wyjazdy w moje rodzinne strony;)
No, może czasem jako termoopakowanie, zwłaszcza, że mieści w sobie wiele typów butelek.


Anjamit

3 komentarze:

Każdy komentarz niebędący obelgą dla mnie i moich czytelników jest ważny i mile widziany! Dziękuję za "nakarmienie" mojego bloga:)