sie102012

Ależ mnie duma rozpiera!

Oj tak!
Od samych koniuszków paznokci po koniuszki włosów. 
Od stóp do głowy.
Od małego lewego palca do małego prawego.
Przeszywa mnie na wskroś!

Dumna jestem z mojego dziecka!

Dzielnie spędza całe dnie ze mną w przedszkolu. Robi się co raz bardziej kumata i bardziej odważna. Co raz bardziej lgnie do dzieci choć ma niespełna 7 miesięcy. 
Czołga się z takim zapałem i determinacją, której można jej pozazdrościć.
Gdybym ja miała tyle determinacji i samozaparcia co Hania, to góry mogłabym przenosić.

Dziś po raz pierwszy Hania spróbowała chleba z masłem, który to wyrwała z maminej dłoni, przeżuła dokładnie i wypluła, nie bardzo wiedząc do czego ów chlebek służy i co należy z nim począć.

Po raz pierwszy też Hanuszka spróbowała raczkować. Próbę co prawda okupiła upadkiem na nos, bo całą swą siłę włożyła w uniesienie nóżki i....upadła. Nie raz...Ale dziarsko po każdym upadku się podnosiła i próbowała dalej ciesząc się przy tym niesamowicie:)


Motorem napędowym były oczywiście dzieci i nowe zabawki:)
A oto, to, co udało mi się uwiecznić moim telefonem...


Zaraz cię złapię:)




Przemieszczam się:)


No, dotarłam:)

A to się je?

O gazety mamy:) (to w domu)

Oj dumna jestem!


P.S. Udało mi się natrafić na to, co potrafi skrywać kubek niekapek. Zdjęcie niebawem:)

16 komentarzy:

  1. Brawo Brawo!! :)) Pamiętam jak ja się cieszyłam z każdego takiego kroczka i mobilności :D serce rośnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękować:) Ale widzę, że i u Ciebie są powody do dumy:D gratuluję synkowi umiejętności picia z kubeczka:D

      Usuń
  2. Gratulacje!

    do przedszkola? nie za wcześnie?

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest prywatne przedszkole, a w zasadzie żłobko - przedszkole, w którym pracuję. Młoda czasami tam ze mną przychodzi jak nie mam jej z kim zostawić:)

      Usuń
    2. oj super! ja tez mysle o żłobku na kilka godz, aby Synus mógł sie wyszaleć z dziećmi :)

      Usuń
    3. To jest dobra myśl. Na początku jest ciężko, bo malec musi się przyzwyczaić do nowego otoczenia i tego, że mamy nie ma obok, ale po pierwszych przykrych dniach jest lepiej:)

      Jednym częstym błędem jest to, że rodzice długo się z dziećmi żegnają i nie chcą wyjść bo malec płacze, a to pogarsza sprawę i utrudnia dziecku aklimatyzację. Wybacz, że o tym piszę, ale już tyle dziecięcych tragedii po takich długich pożegnaniach widziałam, że jestem przewrażliwiona...A to trzeba raz, dwa buziak w czółko i uciekać, a wyryczeć się jak dziecko nie widzi i nie słyszy...

      Kontakt z innymi dziećmi jest niezastąpiony i prędzej czy później każdy malec do tego dochodzi:D

      Usuń
  3. nie ma nic przyjemniejszego, niż duma z osiągnięć własnego dziecka :) każdy malutki krok rośnie do ogromnych rozmiarów :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super się aklimatyzuje, zdolniacha mała! I do raczkowania się szykuje - oj będzie się działooooo w mózgu - łohoho :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieje się, dzieje:) A my czekamy z niecierpliwością na każdy postęp:)

      Usuń
  5. Rośnie Ci córa że ho ho:), i sama byłabym dumna z tak kontaktowego dziecka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie ma dnia, w którym nie byłabym z Małej dumna:)

      Usuń
  6. Fantastycznie:) Gratulacje wielkie! Pewnie się powtarzam ale cudna jest, taka cala do schrupania:)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz niebędący obelgą dla mnie i moich czytelników jest ważny i mile widziany! Dziękuję za "nakarmienie" mojego bloga:)