Lazy Sunday

Odkąd pamiętam nie lubiłam niedziel. Zawsze były jakieś takie nudne... Ale rzeczy się zmieniają, a niedziele stały się moimi ulubionymi dniami.

Wreszcie możemy być razem, nie w pośpiechu. Po prostu cieszyć się wspólnym czasem. Spacerować, robić zakupy, kucharzyć, wygłupiać się - razem.

Lubię to!


As far as I remember I didn't like Sundays. They were always lazy... But things are changing and now Sundays became my favourite days. 

We can be altogether, not in a rush. Just enjoying the time...Walking, shopping, cooking, having fun - together. 

I like it!



Efekty naszego kucharzenia zobaczycie w Pysznym Wtorku:)

You will see the effects of our cooking on Tasty Tuesday:)


Anjamit

Małe Candy/ Little Candy

Ogromnie polubiłam robienie bransolet z włóczki. W dodatku uwielbiam je nosić - pasują do tak wielu ubrań. Ich największą zaletą jest to, że są łatwe do zrobienia i zaskakująco tanie:)

Dziś chcę się podzielić jedną z nich z którąś z Was:) Ta jest w moich ulubionych kolorach:)


I really enjoy knitting bracelets. Plus I like wearing them - they match with so many clothes. Their biggest advantage is that they're easy to knit, and extremly cheap:) 

I want to share one of them with someone. This one is in my favourite colours:)


Zasady są proste:

1. Napisać komentarz pod notką (wspaniale byłoby dostać od Was informacje jaki rodzaj postów na blogu lubicie)

2. Podzielić się podlinkowanym obrazkiem na blogu lub FB

3. Miło byłoby mieć Was z powrotem więc jeśli jeszcze Was tu nie ma zapraszam do grona obserwatorów (nie jest to konieczne)


The rules are easy:

1. Write a comment under the note (it will be lovely to get a feedback about the blog - what kind of  posts you like)

2. Share linked button to the Candy on your blog or FB 

3. It will be nice to have you back so if you're not here yet, you can join to the observers:) (not necessary)



Losujemy w przyszłą niedzielę!

We will draw lots on next Sunday!





Powodzenia Wszystkim:)

Good Luck Everyone:)



Anjamit

Mystery is solved!

Od jakiegoś czasu Młoda sypie tekstami o niejasnym dla nas znaczeniu.
Zaczęło sie od BALO i przez długi czas myśleliśmy, a wręcz byliśmy pewni, że owo BALO to lampa. Hanka zapytana o to gdzie jest BALO śmiało wskazywała lampę na suficie. Dziwny był jednak fakt, ze nie każde BALO to BALO, ale przecież niektóre lampy nawet lamp nie przypominają tak więc stwierdziliśmy, że BALO to najwyraźniej specjalny rodzaj lampy.

Otóż NIE!

BALO moi mili to nie lampa, a BALON. I tylko kretyn nie wpadłby na to, że lampa zwisająca z sufitu przypomina balon. To też tłumaczy dlaczego nie każde BALO to BALO... Najwyraźniej według Hanki w domu mamy nie lampy a balony. I to w dodatku świecące!

Pozostała jeszcze kwestia BĄBĄKA...Nasza pociecha z radością nieopisaną wykrzykuje, że BĄBĄK! Pytam gdzie, na co pada odpowiedź - MA (dla niewtajemniczonych  - nie ma). Proszę, żeby pokazała palcem - cisza i konsternacja. Pokazuję różne rzeczy i pytam BĄBĄK? - Nie... I znów słyszę BĄBĄK MA. Czyli BĄBĄK to coś czego nie ma. Trwa to dobrych kilka dni. Już zaczynam myśleć, że moje dziecko widzi rzeczy nieistniejące, że ma jakiś szósty zmysł gdy nagle słyszę dobitnie pierdnięcie i radosny okrzyk O! BĄBĄK! 

No to moi mili MYSTERY IS SOLVED!



Anjamit

Kolejny komin

Dziś trochę nietypowo, bo nie będzie konkretnego projektu, a dopiero jego początki. Stwierdziłam, że się pochwalę swoimi postępami w robieniu na drutach:) Ostatnio niewiele mam czasu na rozwijanie umiejętności. Zostają mi wieczory spędzone z Grą o Tron i włóczką...


Not as usual today as there won't be any specific project but it's beginnings. I simply thought that I will share my progress in knitting with you:) I haven't got much time recently to develop my skills. I onlu have evenings with Games of Thrones and yarn...



Aklimatyzację czas zacząć!

Jesteśmy w nowym miejscu, które ma być naszym domem, od niedzieli. Domem ciężko mi to nazwać, choć budynek normy spełnia, to jeszcze takowego nie przypomina. Ja jeszcze tego nie czuję...Może przez brak części niezbędnego wyposażenia i konieczność grzebania w pudłach? Może to przez niekończącą się telenowelę, która rozgrywa się za oknem od rana do wieczora? A może odwykłam od takiego gwaru? Może nigdy go nie lubiłam... Nie ważne. Dość siedzenia domu (tudzież w sklepach w poszukiwaniu domowego wyposażenia)!