O odporności słów kilka...

Pogodę mamy jaką mamy.

Obecna pora roku sprzyja przeróżnym infekcjom, a nikt z nas chorować nie lubi i chyba nie ma takiego rodzica, który cieszyłby się z choroby dziecka.
Warto przyjrzeć się odporności naszej i naszych dzieci.
Mam nadzieję, że poniższy post pomoże też kobietom, które jeszcze są w ciąży lub niedawno rodziły.

Dzieci rodzone zimą mają z reguły lepszą odporność, ze względu na to, że mamusie latem miały pod dostatkiem witamin w naturalnej postaci.
Nie ma co się oszukiwać, że preparaty witaminowe są dobre.
Gorzej się wchłaniają, są gorzej tolerowane i obciążają układ trawienny.
Poza tym to są sztuczne witaminy. 

Przeprowadzka rozpoczęta:)

Dziś przewieźliśmy pierwsze pudła więc przeprowadzkę można uznać za rozpoczętą:)

Raz jeszcze rzuciłam okiem na mieszkanie, które tak dobrze już znam, a które za kilkanaście dni będzie nasze. No, tak trochę nasze:)

Wiem, gdzie postawię zmywarkę i tyle wiem:)

Czekam z niecierpliwością.

Czekamy:)

A to mieszkanie zostawimy dokładnie w takim stanie w jakim je odebraliśmy.
Z rozwalającą się podłogą i ze stertą plastikowych rupieci robiących za półki, które na samym początku znieśliśmy do piwnicy....

A skoro właścicielka postawiła sprawę jasno, że mamy zabrać wszystko, to co "włożyliśmy" w mieszkanie, to wykręcimy NASZ  bezpiecznik, założymy stary (prąd będzie wywalało za każdym razem jak włączony będzie telewizor i pralka). Wykręcimy też śrubę z rury kanalizacyjnej, którą w miejsce wywierconej dziury włożył teść. Trzeba było udrożnić rury, bo wodę i cały syf wywalało w wannie i w umywalce w kuchni. 
Właścicielka nawet nie zapytała czy cokolwiek trzeba zapłacić za zlikwidowanie problemu.

Ja naprawdę nie jestem złośliwa ani mściwa - gdybym była to powiedziałabym tej pani, że dopóki nie odda nam pieniędzy to my się nie wyniesiemy.
Jest sezon zimowy, my mamy małe dziecko - jesteśmy nietykalni. Nawet z nakazem eksmisji nic by nam nie zrobiła dopóki miasto nie przyznałoby nam mieszkania.
To byłaby jazda po bandzie i przeszło mi to przez myśl.
Ale ja naprawdę nie mam ochoty na takie akcje - to byłoby poniżej mojego poziomu.
Poza tym nie po to czekałam dwa lata na mieszkanie w tej kamienicy, żeby się teraz babrać....

W dodatku kto wie, czy nie wyjdę w końcu na prostą z pracą.
Dostałam pewną propozycję i to poważną.
W zasadzie do omówienia pozostaje tylko kwestia opieki nad Hanuszką - żłobek czy opiekunka, no i podpisanie umowy na okres próbny, a to po to, żebym miała czas się doedukować i załatwić formalności w dotychczasowych miejscach pracy.

Mimo wszystko trzymajcie kciuki, żeby się udało.
Żeby znów nie okazało się, że moja radość była przedwczesna.

A Hanuszka?
Hanuszka nauczyła się siadać z podparciem z pozycji stojącej. 
Jak ma ochotę to ładnie podaje rączkę na przywitanie:D (zasługa dziadka)
Nieświadomie ale ochoczo kręci głową na NIE (zasługa tatusia:/)


Dobrych snów!


Anjamit

Co oko widziało/ Dziwne rodaków rozmowy

Kolejny tydzień czas zacząć.
W ubiegłym Oko widziało między innymi olbrzymie bombki przed galerią "Korona.
 Jeszcze bez przejścia.
Może w tym tygodniu Oko zobaczy bombki od wewnątrz? 
:)



Córeczka tatusia

Uwielbiam patrzeć na ich relacje.
Na to, jak z każdym dniem stają się sobie bliżsi.
Jak na siebie patrzą, jak okazują sobie czułości.

Mowa oczywiście o Hanuszce i moim mężu.

Kiedyś, jak Hanuszka była leżącym robaczkiem, mąż zajmował się nią jak ja nie byłam w stanie, nie było mnie lub kiedy to na nim wymusiłam.
Hania z resztą wolała spędzać czas ze mną i tylko czasami upierała się przy tym, by do snu utulił tatuś.

Jakiś czas temu sytuacja się zmieniła.
Za każdym razem kiedy mąż wraca wieczorem z pracy Hanuszka już na sam dźwięk klucza radośnie odwraca główkę i niemalże podskakuje na swoich kolankach albo na moich rękach.
Nie ma mowy o tym, by tatusiowi udało się zdjąć kurtkę i buty - Hanuszka miało wyciąga rączki chwytając za kurtkę i sama niemalże wskakuje tatusiowi na ręce.

Choć większą część dnia Hanuszka spędza ze mną, to radość z jaką wita tatusia jest niesamowita.
Podobnie z resztą jak momenty, które spędzają razem na zabawach, wygłupach lub przytulaniu.

Jedyną rzeczą, której bardzo żałuję to to, że tak mało czasu spędzamy we trójkę.
Mało mam możliwości by napatrzeć się na to, jaka niesamowita więź tworzy się między nimi.
Mam nadzieję, że ta więź będzie się umacniała i zaowocuje w przyszłości.

Ojciec to przecież pierwszy mężczyzna w życiu małej kobietki.
Od relacji z nim zależy bardzo wiele w dorosłym życiu.

Im jestem starsza tym bardziej doceniam moje relacje z tatą. 
I tak, mogę o sobie powiedzieć, że jestem córeczką tatusia;)

Anjamit

Matka g. wie...

Do tej pory myślałam, że JA wiem NAJlepiej co dla mojego dziecka jest dobre.
Dziś przyszło rozczarowanie.
Dziś doznałam zetknięcia z rzeczywistością, która nie po raz pierwszy w mordę na opamiętanie dała, że to nie JA wiem.

A kto, jak nie JA?

Pani na ulicy wie lepiej czy mojemu dziecku nie za zimno, bo ONO przecież tylko kombinezon ma.
A kocyk to gdzie????
A to, że słonce świeci i do południa w tym słońcu jest ciepło i przyjemnie, to NIC. 
Sam kombinezon to mało.

Teściowa wie lepiej.
Zawsze i wszystko.
Że herbatka granulowana od 9 miesiąca zdrowa jest, bo przecież jest dla dzieci.
Że obiadki słoikowe i deserki firmy B i fimry G dobre są, bo zdrowe są.
Że cukier Młodej nie zaszkodzi.
Że moje dziecko głodne jest.
Że słabe...

O k***a, a jeśli ONO słabe, bo ja żreć słoiczków nie daję??????

Asystentka pana doktora od USG też wie lepiej, że dziecko mrożę.
Bo ONA ma zimne nóżki.
(Dotykam i owszem są, ALE LETNIE nie zimne)
A stópki to ma lodowate - tu fakt ma lodowate stópki, ale ja mam lodowate niemalże non stop.
Ten argument do pani nie dociera.
Ona i tak wie, że mrożę dziecko.
A to, że Młoda miała rajtuzy, spodnie, frotkowe skarpetki, kombinezon i buciki z powłoką THINSULATE i jechała na badanie samochodem, to wszystko i tak nic nie znaczy....
BO STOPY NIE MOGĄ BYĆ ZIMNE!!!!!!!!!!
NIGDY!!!!!!!

Właścicielka obecnego mieszkania też lepiej wie co my mamy.
No, na pewno nie małe dziecko.
A jeśli już to takie gorszej kategorii, co nie zasługuje na wymalowane ściany u panele podłogowe.
 Bo jak się wprowadzaliśmy, to zastały nas odrapane ściany i pękające płytki PCV na podłodze.
A pani znajoma, co się ma wprowadzać po nas, to przyjdzie kolor ścian wybrać i rzeczonych paneli, bo
"WIECIE, ONA MA MAŁE DZIECKO"

Nie wiem co mi w takim razie wyszło z brzucha, ale droga córko, najwyraźniej nie zasługujesz na panele i świeże ściany. Nie martw się na nowym mieszkaniu są.

A to linoleum wezmę i ni ch**** nie zostawię!

No.....
To wyszło szydło z worka.
Jak tak dalej pójdzie to się zrobię aspołeczna.
Zamknę się w mojej nowej garderobie, pozabieram wszystkie zabawki, a na drzwiach napiszę
"GET THE HELL OUT"




Poza tym Hanuszka wczoraj (15.11) skończyła 10 miesięcy:)
Ale o tym innym razem.


(Edit)
No to się okazuje, że nawet Małpa wie lepiej.
Ba! W dodatku uczyć może....

(Edit 17.11, godz. 9.50)

Czytając Wasze komentarze, musiałam uzupełnić treść posta, a raczej wyjaśnić pewną kwestię.
Ja naprawdę się nie przejmuję głupim gadaniem, bo stale robię to, co uważam sama za słuszne.
Irytuje mnie jednak to, że po moim stanowczym wyrażeniu swojej opinii pewne osoby dalej wchodzą w ostrą polemikę.
I albo stanę się kiedyś aspołeczna albo na kogoś nakrzyczę bardziej niż na panią asystentkę!
Amen.

A! I naprawdę nie zdołowało mnie spotkanie kliku mądrzejszych tego dnia osób.
:)



Anjamit