Pozdrowienia znad morza


Ahoj!
Plażujemy i zwiedzamy nadal choć pogoda nie rozpieszcza. Na dłużej zajrzę po powrocie, czyli za równy tydzień:)

Uściski:) 
MD


P.S. Przypominam o konkursie:)

Babymoov - idealny na plażowanie?

Jakiś czas temu zastanawiałam się nad zakupem kojca na wakacyjne wyjazdy, a było to TU. W całym komputerowo - internetowym galimatiasie ostatnich dni zupełnie zapomniałam napisać o tym, że zdecydowaliśmy jednak o zakupie tego kojca.

Jako, że cena kojca Babymoov jest raczej wysoka, postanowiliśmy zakupić używany. Nie mieliśmy pewności jak i czy w ogóle się sprawdzi. Po kilku tygodniach używania śmiało mogę stwierdzić, że się sprawdził, a raczej sprawdza!

Dane producenta:
Materiał 100% poliester
Wymiary po rozłożeniu: 98 x 56 cm
Wymiary po złożeniu w torbie : 40 x 16 cm

Namiot dla dzieci Babyni to zarazem ochrona przed szkodliwym promieniowaniem słonecznym UV 50+ i kojec dla najmłodszych w jednym. Praktyczny namiot przeznaczony jest dla dzieci już od urodzenia i może w czasie wakacji służyć jako łóżeczko turystyczne. Na spodzie namiotu znajduje się miękki, wyjmowany materacyk na którym dziecko może rozkoszować się świeżym wakacyjnym powietrzem.  Daszek można złożyć a otwór z tyłu namiotu pokryty moskitierą zapewnia dobrą cyrkulację powietrza wewnątrz kojca.
Podstawy namiociku są na tyle wysokie, że chronią przed wiatrem i piaskiem, a dodatkowo zamykana moskitiera chroni przed komarami i owadami. Do namiotu dołączone są dwie odczepiane zabawki ( gryzak i pluszak ), które zaciekawią każdego malca.

Elastyczny stelaż bardzo łatwo i szybko się rozkłada. Namiot Babyni może być używany zarówno w domu, jak i na zewnątrz na plaży czy też w ogrodzie.

W komplecie namiot zaopatrzony jest w praktyczną torbę służącą do jego przenoszenia, a ponieważ namiot jest niezwykle lekki z łatwością może towarzyszyć nam podczas każdej podróży.

Namiot ma same zalety :
-  chroni przed promieniami UV 50+,
-  chroni, przed wiatrem, piaskiem,
-  posiada zasuwaną moskitierę,
-  jest lekki i łatwy w montażu,
-  posiada składany daszek,
-  wyposażony jest w miękki wyjmowany materac,
-  zapewnia dobra cyrkulacje powietrza,
-  w komplecie znajdują się dwie zabawki,
-  zapewnia dobra cyrkulacje powietrza,
-  jest niewielkich gabarytów i jest wyjątkowo lekki,
-  posiada praktyczną torbę do noszenia*

To tyle teorii. A jak się kojec sprawdził u nas? 
Bardzo! Przede wszystkim w domu - nie mam problemu z położeniem Hanki do niego kiedy np idę do toalety lub do kuchni, a nie mogę jej położyć na kocu na podłodze, żeby nie przemarasił przez nią kot. Już raz to zrobił:/ Do kojca zaglądają, ale nie wbiegają do niego z impetem.

 Poza tym, kojec przydaje się wówczas, gdy biorę Hankę ze sobą do przedszkola. Mam możliwość położenia jej w kojcu i zajęcia się dziećmi. Niestety kojec wraz z Hanką stanowią obiekt dzikiego zainteresowania ze strony Maluchów. Na szczęście zaś, dzieci są wobec Hanki ostrożne i delikatne, a ja mam możliwość mieć ją na widoku.

Kolejną sytuacją, w której przydatny jest Babymoov Babyni są wyjazdy. Ten najważniejszy przed nami - wyjeżdżamy w czwartek, ale Hanka odpoczywa w kojcu podczas wypadów nad wodę. Muszę przyznać, że przemyślany jest i to bardzo. Jest w nim wygodnie, od spodu nie ziąbi, zadaszenie chroni przed słońcem, a moskitiera przed nieproszonymi gośćmi. W dodatku wysokie brzegi chronią przed wiatrem i piaskiem. Podczas gdy na kocu było pełno paprochów, w kojcu Hanki było czysto, a ona sama zaś mogła spokojnie spać. Nad morzem kojec będzie nam również służył jako łóżko turystyczne.

A czy Hani się podoba?
Pewnie, że tak, bo do zadaszenia można przyczepić zabawki. Zarówno te z kompletu jak i inne. Zawieszamy zatem to, co mamy. Hanka jest zadowolona:)









Czy kojec ma jakieś wady?
Niestety nie ma rzeczy idealnych. Po jakimś czasie leżenia i zabawy w kojcu Hanka zaczyna mieć dosyć, bo wysokie brzegi ograniczają pole widzenia. Z reguły wtedy każe się nosić:) Poza tym, trochę mi zajęło zanim nauczyłam się go składać. Mąż pojął te tajemną wiedzę ciut wcześniej, więc mnie edukował ciesząc się przy tym ogromnie:) No i ta cena, jeśli kupuje się nowy...Polecam używane!

Ogólne moje wrażenie jest bardzo dobre. Uważam, że to był bardzo dobry zakup. Rzecz bardzo przydatna, przynajmniej w naszym przypadku! Polecam:)

Po wczasach odpowiem na tytułowe pytanie - czy Babymoov jest idealny na plażowanie.



* http://www.fabrykawafelkow.pl/dla-dzieci/niezbednik-malego-podroznika-/90-kojec-namiot-babyni-babymoov.html

Zdrowie i uroda z palmy

Znów mnie troszkę nie było, a to za sprawą niespodziewanych odwiedzin przyjaciółki:) To były świetne dni - Marzenko, wiem, że przeczytasz - raz jeszcze dziękuję:*

Dużo się działo, tak jak napisałam odwiedziła mnie przyjaciółka, świętowaliśmy (przedwcześnie) urodziny męża, spacerowaliśmy po Kielcach....Było cudnie. No poza małym wyjątkiem, kiedy to zaraz po przyjeżdzie na miejsce urodzinowej imprezy otrzymałam telefon od teściów, że Hanka "płacze jak nigdy" i trzeba było wracać. Po wyjściu od teściów okazało się, że butelka z mlekiem była stanowczo za gorąca, by podać ją dziecku. O pardon...Była stale stanowczo za gorąca. Od momentu prób podania Hance mleka minęło około pół godziny..........Wskazówka temperatury w butelce była czerwona...Teść stwierdził, że nigdy nie słyszał, żeby tak okropnie płakała....

Nie będę tego komentowała. Na szczęście Hance nic się nie stało, a resztę wieczoru spędziła z nami na grillu, dzie spała w najlepsze na świeżym powietrzu. 

To tyle co u nas:)

Zanim ponownie zaszyłam się w domowych pieleszach obiecałam napisać o olejku kokosowym. Nadrabiam o teraz:)

Olej kokosowy ma szerokie zastosowanie i wspaniałe właściwości. Na wyspach Pacyfiku kokos uznawany jest za lekarstwo na całe zło, a stwierdzenie to nie jest dalekie od prawdy.   

Źródło
Kokos jest bardzo smaczny i do tego wartościowy – zawiera witaminy B2, B6, C i E oraz kwas foliowy, potas, wapń, magnez, fosfor, żelazo, sód i cynk. Wartość energetyczna wynosi ok. 620 kcal*.
W sanskrycie palma kokosowa znana jest pod nazwa „kalpa vriksha”, co znaczy „drzewo dostarczające wszystkiego, co potrzebne do życia”, w języku malajskim znana jest jako „pokok seribu guna”, co oznacza „drzewo tysiąca zastosowań”, na Filipinach nazywa sie ja „drzewem życia”, zaś mieszkańcy wysp Pacyfiku o owocu palmy kokosowej mówią „lekarstwo na wszelkie choroby*”
Sok z kokosa ma taki sam skład jak osocze ludzkiej krwi, w dodatku łatwo miesza się z ludzką krwią i jest łatwo przyswajalna przez organizm. Natomiast olej kokosowy ma szerokie zastosowanie zarówno w przemyśle kosmetycznym jak i spożywczym.

Pozyskiwany jest z tłoczenia kopry, czyli twardego miąższu. W temperaturze poniżej 25 stopni ma konsystencję stałą, przypominającą ścięty tłuszcz. Do celów spożywczych stosowany jest olej kokosowy tłoczony na zimno - żaden inny nie będzie miał tylu tak dobrych właściwości. 

Jeśli chodzi o właściwości kosmetyczne to olej kokosowy nadaje się zarówno do ciała jak i do włosów.  Bardzo dobrze się wchłania i nawilża, wygładzając zarazem skórę. Wspomaga gojenie ran i opóźnia procesy starzeniowe. Działa łagodząco w chorobach skórnych (egzemach). 

W kulturze hinduskiej olej ten stosowany jest do masażu niemowląt latem, gdyż orzeźwia skórę. 

Stosowany na włosy zapobiega utracie protein, wnika w strukturę włosa wygładzając i nawilżając, czyniąc włosy miękkimi i lśniącymi. Wzmacnia także cebulki włosów zapobiegając wypadaniu, pomaga w walce z łupieżem, a stosowany na same końcówki działa jak serum przeciw rozdwajaniu się końcówek. 

Właściwości odżywcze olejku kokosowego są jednak znacznie ciekawsze gdy weźmie się pod uwagę olejek z pierwszego tłoczenia - ten spożywczy. 

Pierwszą i najważniejszą informacją jest to, że olejek ten zawiera ok 40% - 50% kwasu laurynowego, który w naturze w dużych ilościach występuje tylko w olejku kokosowym i - w mleku matki! To właśnie ten składnik buduje odporność dziecka już od narodzin!!!! 

Ma on silnie bakteriobójcze i wirusobójcze właściwości, niszczy drobnoustroje pokryte otoczką lipidową (zalicza się do nich m.in. wirus HIV, cytomegalowirus, wirus opryszczki, przeziębienia, a także bakteria Helicobacter pylori, wywołująca wrzody żołądka i nowotwory układu pokarmowego). Inaczej niż antybiotyki, które zabijają całą florę bakteryjną organizmu - w tym także tą dobroczynną - monolauryn atakuje tylko szkodliwe wirusy i bakterie.*
Podobne działanie ma również kwas kaprylowy, który ma także właściwości antybakteryjne, przeciwgrzybicze i antywirusowe.


Ponadto: 

Ze względu na zawartość antyutleniaczy olej z kokosa zapobiega przedwczesnemu starzeniu, zwalczając wolne rodniki – a jego stosowanie na skórę sprawia, że staje się ona jędrna i elastyczna.
 Ze względu na wysoką przyswajalność kwasy zawarte w oleju kokosowym zapewniają odpowiedni poziom tłuszczów osobom, które z powodu choroby mają problem z ich absorpcją, transportem i trawieniem. Są dzięki temu idealne w jadłospisie przy np. chorobie Crohna – Leśniowskiego**

A moje wrażenia po stosowaniu tego olejku?
Brak zastrzerzeń. Odkąd stosuję ten olejek i olej ze słodkich migdałów moja skóra promienieje. Owszem, czasem coś gdzieś wyskoczy, ale skóra na twarzy się wygładziła i nie wygląda na zmęczoną. Poprawił się też kolory, ale to może być akurat spowodowane także słońcem:) Jedno jest pewne, żadziej teraz używam podkładu:) A włosy są po nim genialne:)

Polecam:) Bardzo polecam:)

A kupić można w tu, tu, tu, tu, i tu i w wielu innych miejscach:) Najlepiej z certyfikatem:)

Na razie stosujemy tylko na ciało. Ten spożywczy mam w planach kupić i używać, bo nie zawiera cholesterolu i nie powoduje odkładania się tkanki tłuszczowej! Przyda się także na wzmocnienie odporności:) Zwłaszcza wtedy, gdy przestanę karmić piersią.

Źródło:

Olejek ze słodkich migdałów

Jakiś czas temu postanowiłam przejśc na jasną stronę mocy (czyt.zieloną stronę). Spakowałam więc praktycznie wszystkie kosmetyki Hanki zostawiając krem do pupy (na wszelki wypadek) i krem z filtrem (choć co do niego nie jestem przekonana i stosuję shea - o tym innym razem). Ze swoich zostawiłam antyperspirant, szampon, krem B&B (stosowany czasami na dzień) i kosmetyki do makijażu (za podkład robi B&B). Zakupiłam kilka natrualnych kosmetyków, wśród nich olejek ze słodkich migdałów.

Ojejek ten jest jednym z najlepszych naturalnych emolientów. Otrzymywany jest z nasion owoców drzewa migdałowego odmiany słodkiej. Olejek ma bursztynowy kolor i charakterystyczny zapach. Rafinowany jest bezbarwny i bezzapachowy, ale ma dłuższą trwałość. 

Zawiera około 70% kwasu oleinowego i 30% kwasu linolowego, witaminy A, B1, B2, B6 i E, minerały wapń, magnez. Ze względu na swe właściwości nadaje się do pielęgnacji wszystkich rodzajów skóry, szczególnie wrażliwej, a także skóry niemowląt. Olejek nawilża, łagodzi świąd i podrażnienia, a także łągodzi ból. Używany jest także do masażu oraz jako baza różnych mieszanek, w tym perfum.

Olej migdałowy pomagpomaga w leczeniu łuszczycy, egzemy, skóry suchej i podrażnionej.

To tyle teorii, a jakie są moje wrażenia?

Olejek nie uczulił ani mnie ani Hanki. Wchłania się szybko pozsotawiając (co za tym idzie, nie brudzi ubranek) skórę przyjemnie miękką i delikatnie natłuszczoną, w odróżnieniu od tradycyjnych oliwek dziecięcych.  Rewelacyjnie też nawilża i natłuszcza skórę. Ja stosuję go zamiast kremu do twarzy i balsamów do ciała. Kiedyś nawet przy stosowaniu markowych balsamów skórę miałam napiętą, a po goleniu i nałożeniu balsamu  można się było wściec - bez balsamu również. Mam też wrażenie, że trochę wygładził mi zmarszczki mimiczne w kącikach oczu. Poza tym twarz promienieje, a ja jestem zachwycona! Skóra Hanki też w dobrej kondycji. Stosujemy ten olejek także na ciemieniuchę i jest lepiej!

Olejek godny polecenia, warto jednak uważać i kupować w pewnych źródłach. Czasami nawet do naturalnych olejków dodawane są oleje mineralne. A wtedy  - musztarda po obiedzie....

Jestem:)

Internet wrócił, a wraz z nim ja:) Mam sporo zaległości w czytaniu Waszych blogów i jeszcze więcej jeśli chodzi o pisanie na moim. A mam o czym i myślę, że będzie ciekawie - na pewno parę przydatnych informacji.

Zacznę od tego, że dziś po długiej przerwie i chorobie byłam pierwszy raz w pracy. Hanka została z tatą, co zaowocowało brakiem kaszki dodanej do marchewki, nowym bodziakiem upapranym marchewką (mimo założenia nowego, wielkiego, ceratkowego śliniaka z kieszonką) oraz podaniem marchewki z butli.........

Poza tym moje dwa szczęścia poszły razem do przychodni na drugą turę szczepień.
Hanka została zaszczepiona jednak pentaximem, a już mówię dlaczego. Historia dłuuuga....

Byłam w przychodni w ubiegłym tygodniu dowiedzieć się o możliwość rozbicia szczepionki pentaxim na tripacel, imovax polio i act hib - skład niemalże identyczny co pentaxim, no i oczywiście szczepionki są na to samo. Przed wizytą u lekarza wypytałam panie pielęgniarki.

Pani nr 1 - Ale niby jak? Rozbić? Nie da się, bo to jest skojarzona.

Więc tłumaczę, że mam wydruk ze strony producenta i się da na poszczególne szczepionki tego samego producenta.

Pani nr 1 - Ale oni mają tylko jedną....

Nie wiedziałam, czy dalej tłumaczyć czy już się poddać i strzelić sobie w głowę....Ale tłumaczę twardo, że mają więcej. Pokazuję wydruki i tłumaczę pani pielęgniarce, a ona zdziwiona i słucha mnie jakby na jakimś wykładzie była. Totalnie nie zorientowana. Ale z zaplecza mój wywód usłyszała Pani nr 2.

Pani nr 2 - Nie ma sprawy, chyba nawet jeszcze mamy i tripacel i imovax polio, a act hib muszę sprawdzić. To jak pani chce to ja pani dłoże, ale co lekarz powiedział?

Więc mówię, że ja przed wizytą i chce się o to zapytać.

Pani nr 1 - Ale to tak czy inaczej błonicy, tężca i krztuścia nie można rozdzielać z polio...
Pani nr 2 - No tak, to trzeba razem...

...

Wchodzę do gabinetu, sytuację przedstawiam lekarzowi i się dowiedziałam, że owszem można, ale nie ma większego sensu, bo jeśli było uczulenie na któryś ze składników, to prędzej czy później i tak sytuacja się ponowi bezwzględu na to czy będzie skojarzona czy nie. Poza tym tripacel (na błonice, tężec i krztusiec) trzeba podać wraz z polio, więc to są i tak dwa kłócia, a potem po jakimś czasie kolejne. Doradził szczepienie pentaximem, ale zaznaczył, żeby nie podawać razem z pneumokokami. Nawiasem mówiąc szczepionka na pneumokoka, która u nas podają to PREVENAR 13 - o ile mnie pamięć nie myli, to ten, którego wycofano z Portugalii po odnotowanym przypadku śmiertelnym..........................

Powróćmy zatem do dnia dzisiejszego.....

Mąż wchodzi do gabinetu, młodą szczepią i pytają o PREVENAR...Mąż odmówił i o dziwo odbyło się to bez problemu. Panie poprosiły tylko o to, żeby napisać im oświadczenie o odmowie szczepienia.

Co do szczepienia na pneumokoki - jutro postaram się napisać conieco na temat tego akurat szczepienia. Będzie ciekawie:)

Co jeszcze u nas?
Odwiedziłam dziś sklep z ekologiczną żywnością. Zakupiłam marchew, ziemniaki, pietruszkę i jabłka:) Zupki ugotowane chłodzą się w słoiczkach i idą do mrożenia:) Jutro zaś Hanuszka dostanie pierwsze w życiu jabłko! Mąż zadebiutuje wraz z jabłkiem w rozszerzaniu diety:)

A na koniec:

http://ekostyl.blogspot.com/2012/06/and-winner-is.html

Moja wygrana w konkursie:D
A ja przypominam o moim konkursie - coś mało w Was weny, a piękny spersonalizowany obrazek czeka:D