Tasty Tuesday - Banteaser vs. Maltesone

Jeśli jesteś na diecie wyłącz lepiej komputer... Czytanie tego posta jest niebezpieczne...

Ostrzegałm!

Lubimy ze Ślubnym wspólne gotowanie czy przygotowywanie deserów. Ogólnie rzecz ujmując lubimy być razem w kuchni. No dobrze, pomijając zmywanie naczyń (ale, że nie mamy zmywarki, to ktoś to robić musi...). Nadarzyła się okazja by przygotować coś naprawdę pysznego. Zasady proste - miało być szybkie, wymyślone przez nas (naprawdę wierzymy, że nikt nie wpadł na te same pomysły) i z Maltesers.

Panie i Panowie przed Wami...


If you are on a diet you'd better turn off the the computer...  It's dangerous...

I warned you!

We like cooking together or preparing desserts. Generally, we like being together in the kitchen. Well, Ok, maybe not washing the dishes (but as we don't have a dishwasher somebody has to do that...). There was an occasion to prepare something really delicious. The point was it had to be quick, invented by us (we still hope nobody before came into the same ideas) and with Maltesers.

Ladies and Gents may I present you.....



It's gonna be a garden...


Pewnego dnia będzie wyglądał jak ogród... Trawa stale rośnie i nie ma nic więcej poza nią, kamieniami i pyłem...Obecny wygląd zawdzięcza Ślubnemu. Wcześniej było gorzej...


One day it will look like a garden... Now the grass is still growing, and there i nothig else apart from grass, stones and dust... It owes it's current look to my husband. It was worse before...




Lazy Sunday

Odkąd pamiętam nie lubiłam niedziel. Zawsze były jakieś takie nudne... Ale rzeczy się zmieniają, a niedziele stały się moimi ulubionymi dniami.

Wreszcie możemy być razem, nie w pośpiechu. Po prostu cieszyć się wspólnym czasem. Spacerować, robić zakupy, kucharzyć, wygłupiać się - razem.

Lubię to!


As far as I remember I didn't like Sundays. They were always lazy... But things are changing and now Sundays became my favourite days. 

We can be altogether, not in a rush. Just enjoying the time...Walking, shopping, cooking, having fun - together. 

I like it!



Efekty naszego kucharzenia zobaczycie w Pysznym Wtorku:)

You will see the effects of our cooking on Tasty Tuesday:)


Anjamit

Małe Candy/ Little Candy

Ogromnie polubiłam robienie bransolet z włóczki. W dodatku uwielbiam je nosić - pasują do tak wielu ubrań. Ich największą zaletą jest to, że są łatwe do zrobienia i zaskakująco tanie:)

Dziś chcę się podzielić jedną z nich z którąś z Was:) Ta jest w moich ulubionych kolorach:)


I really enjoy knitting bracelets. Plus I like wearing them - they match with so many clothes. Their biggest advantage is that they're easy to knit, and extremly cheap:) 

I want to share one of them with someone. This one is in my favourite colours:)


Zasady są proste:

1. Napisać komentarz pod notką (wspaniale byłoby dostać od Was informacje jaki rodzaj postów na blogu lubicie)

2. Podzielić się podlinkowanym obrazkiem na blogu lub FB

3. Miło byłoby mieć Was z powrotem więc jeśli jeszcze Was tu nie ma zapraszam do grona obserwatorów (nie jest to konieczne)


The rules are easy:

1. Write a comment under the note (it will be lovely to get a feedback about the blog - what kind of  posts you like)

2. Share linked button to the Candy on your blog or FB 

3. It will be nice to have you back so if you're not here yet, you can join to the observers:) (not necessary)



Losujemy w przyszłą niedzielę!

We will draw lots on next Sunday!





Powodzenia Wszystkim:)

Good Luck Everyone:)



Anjamit

Mystery is solved!

Od jakiegoś czasu Młoda sypie tekstami o niejasnym dla nas znaczeniu.
Zaczęło sie od BALO i przez długi czas myśleliśmy, a wręcz byliśmy pewni, że owo BALO to lampa. Hanka zapytana o to gdzie jest BALO śmiało wskazywała lampę na suficie. Dziwny był jednak fakt, ze nie każde BALO to BALO, ale przecież niektóre lampy nawet lamp nie przypominają tak więc stwierdziliśmy, że BALO to najwyraźniej specjalny rodzaj lampy.

Otóż NIE!

BALO moi mili to nie lampa, a BALON. I tylko kretyn nie wpadłby na to, że lampa zwisająca z sufitu przypomina balon. To też tłumaczy dlaczego nie każde BALO to BALO... Najwyraźniej według Hanki w domu mamy nie lampy a balony. I to w dodatku świecące!

Pozostała jeszcze kwestia BĄBĄKA...Nasza pociecha z radością nieopisaną wykrzykuje, że BĄBĄK! Pytam gdzie, na co pada odpowiedź - MA (dla niewtajemniczonych  - nie ma). Proszę, żeby pokazała palcem - cisza i konsternacja. Pokazuję różne rzeczy i pytam BĄBĄK? - Nie... I znów słyszę BĄBĄK MA. Czyli BĄBĄK to coś czego nie ma. Trwa to dobrych kilka dni. Już zaczynam myśleć, że moje dziecko widzi rzeczy nieistniejące, że ma jakiś szósty zmysł gdy nagle słyszę dobitnie pierdnięcie i radosny okrzyk O! BĄBĄK! 

No to moi mili MYSTERY IS SOLVED!



Anjamit