Włóczkowa licytacja dla Szymonka - potrzebna trzecia dawka chemii!!!

Dzięki wielu wielkim sercom pieniądze na drugą dawkę chemii dla Szymonka zostały zebrane. Nam nie udało się dołączyć z naszymi "wytworami" do akcji na czas. Długo myślałyśmy w jaki sposób możemy się dołączyć i wymyśliłyśmy! Dlatego dołączamy teraz z naszą włóczkową licytacją.



Chcemy pomóc, bo w grupie siła, bo samotna walka o cokolwiek jest ciężka, a samotna walka o zdrowie własnego dziecka to tragedia dla rodziców. Chcemy pomóc bo dobro powraca i to ze zdwojoną siłą! Dlatego robimy to, co umiemy. 

Ania vel. Matka Kwiatka, z którą mam przyjemność chwilowo mieszkać (o owej przyjemności innym razem) uczy mnie robić na drutach. Połączyłyśmy zatem siły i oddajemy w Wasze ręce włóczkowe robótki, a dokładnie dziecięce kominy:) 


Moje pierwsze dzieło:)

Komin robiony  na żyłce, ale niestety nie "dookoła", bo tego jeszcze nie umiem. Został najzwyczajniej w świecie zszyty. Co z resztą w niczym nie przeszkadza.

100% wełny, niegryzącej i o zróżnicowanej grubości i kolorystyce. Od bieli przez błekit, granat, zieleń do czerni. Struktura i kolorystyka włóczki są bardzo ciekawe, komin jest elastyczny. Nadaje się dla dziecka od 1,5 roku - średnica 19,5cm, wysokość 15 cm.



Tak prezentuje się na Hani:)


Niestety z pozostałymi kominami nie było tak lekko, bo modele odmówili współpracy...

Następny komin to dzieło Ani.
Powstał z pomieszania włóczki niebieskiej i zielonej - dość żywe kolory ładnie się ze sobą komponują.
Szerokośc komina - 23,5 cm, wysokość - 16. Jest elastyczny, dobry dla dziecka około 3 letniego.




Zielono - niebieski komin Ani na Ignasiu:)









EDIT: 28.07

Można też licytować komplet: czapka + komin, równiez spod drutów Ani.








Komplet z włóczki niegryzącej o żywych kolorach. Czapeczka ma doszyty szydełkowy kwiatek. Całośc na dziecko od około roku do półtora. Dokładne wymiary podam w najbliższym czasie.





CENA WYWOŁAWCZA KOMINÓW TO 20 ZŁOTYCH.
CENA WYWOŁAWACZA KOMPLETU TO 30 ZŁOTYC.

START 27 LIPCA KONIEC 3 SIERPNIA


Włóczkowa bransoleta z drewnianym guzikiem - wełna + alpaca.
Aukcja bransolety zaczyna się dziś i potrwa do 5 SIERPNIA.
CENA WYWOŁAWCZA 10 ZŁOTYCH.

Guzik może się trochę różnić.






Zapraszamy też na FB Szymonka <KLIK>



Anjamit

Upałów ciąg dalszy...

Upałów ciąg dalszy (dziś odpoczywamy od Inspiracji na Weekend).





W odpoczynku towarzyszy nam ZAZ.



Właśnie się zakochuję...
Zwłaszcza, że sprzyja robieniu na drutach:)

Cudny głos!
Taki knajpowy i orzeźwiający zarazem.
I ten francuski...
Rozpływam się!


Miłego weekendu!



Anjamit

No i zawitało lato

Zatem korzystamy, bo kto wie ile potrwa:)







Korzystamy więc nas nie ma. 
I jutro też może nas nie być więc lojalnie uprzedzam, że jutrzejszy INW (Ispiracje Na Weekend) może zostać pominięty.
Bo się lenimy, bo się opalamy, bo spacerujemy, bo łapiemy słońce - tyle ile sie da...

Będzie natomiast jeden ważny post - wprawiam się w robieniu na drutach, ale dotychczasowe zdolności pozwalają mi na zrobienie czegoś, co pomoże.
Pomoże Szymkowi uratować oko...
Od samego początku zastanawiałam się co mogę zrobić.
Już wiem.
Już mam.
Prawie mam:)

Czekajcie:)
Ja idę robić - będzie więcej:)




Anjamit

Czego o mnie nie wiecie:)

Co prawda brałam już udział w zabawie i wiele razy  byłam nominowana do Liebster Award, ale niestety czas nie jest z gumy. Przepraszam, że nie udało mi się odpowiedzieć na wszystkie zaproszenia do tej i innych zabaw.

Dziś mam chwilę i w związku z tym odpowiadam na pytania Natalii z bloga Moja Mała Skandynawia

1. Kto/co zainspirowalo Cię do tworzenia?

Inspirują mnie różne rzeczy i różne osoby. Co do moich tworów to nie jestem jeszcze ukierunkowana na jedną rzecz, robię coś bo czuję taką potrzebę albo jestem w czymś szaleńczpo zakochana - tak jak w mojej tablicy:)

2. Co byś w sobie zmieniła ?

Brak cierpliwości do najbliższych, poza tym może kilka kilo w dół :P

3. Co lubisz robić najbardziej ?

hmmm... Nie wiem:P Jest wiele takich rzeczy. Lubię czytać, ostatnio polubiłam robienie na drutach, choć nadal się uczę. Lubię robić coś ładnego:P

4. Szpilki czy trampki ?

Chyba trampki:) Ale szpilkom nie mówię nie:)

5. Miasto czy wieś ?

Both:) w zależności od nastroju:)

6. Gdzie na wakacje ?

Grecja:) no i Islandia:)))

7. Książka czy film ?

Książka:)

8. Fryzura długa czy krótka ?

Krótka jest bardziej praktyczna, ale sama mam długie włosy - tyle, że zawsze upięte:P

9. Zima czy Lato ? 

Zdecydowanie lato:)

10. Samochód czy rower ? 

Nie posiadam roweru, a marzę o nim:) samochodu teraz też nie, z resztą nie mam prawa jazdy:P

11. Czego nie lubisz robić ? 

Zmywać naczyń:P



Wyłamię się z zabawy, bo już nominowałam, ale chciałabym uzyskać od Was odpowiedź na pytanie:

Twoje najdziwniejsze/ ulubione połączenie kulinarne?

Ja kocham masło orzechowe z cheddarem:)


Anjamit

Ciemieniucha a łojotokowe zapalenie skóry

Dziś post z gatunku postów "mądrych", bo uważam, że taka wiedza jest potrzebna.
Przez wielu lekarzy wszelkie zmiany skórne w obrębie głowy uważane za ciemieniuchę, a nie zawsze tak jest....

Ciemieniucha jest formą łojotokowego zapalenia skóry charakterystyczną dla okresu niemowlęcego. W teorii powinna minąć do 6 miesiąca zycia. Czasem niestety mimo usilnego zwalczania, zwalczyć jej nie sposób. Czasem lubi też wracać.

Na wielu pseudomedycznych portalach przeczytamy, że nie wiadomo skąd się bierze ciemieniucha. Skoro jednak ciemieniucha jest pochodną łojotokowego zapalenia skóry to odpowiedź mamy prostą...

Mały organizm nie ma w pełni wykształconych wszystkich układów. W dodatku jest pod działaniem hormonów matki. Łojotokowe zapalenie skóry może mieć wiele podłoży, m.in. właśnie hormony. 

W sieci wyczytać też można, że ani ciemieniucha, ani ŁZS nie powodują swędzenia... Co innego piszą na forach osoby, które od lat borykają się z problemem łojotoku... I tu rzecz dziwna, bo polscy lekarze twardo obstają przy swoim - skoro dziecko ma skorupe na głowie, to to ciemieniucha. Zmuszona byłam z Hankową głową pójść do lekarza tu, na Islandii. Podejrzewałam ŁZS. 

Hakowe objawy:
- podobnie jak przy ciemieniusze - łuska na głowie
- drobny wyprysk, lekko łuszczący się na głowie, czole i brwiach
- oczywiście swędzenie, niestety aż do krwi

Standardowe zabiegi nie dawały efektu. Nie pomagały oleje naturalne, nie pomagał gomaż skóry głowy, nie pomagało smarowanie... to też mi dało do myślenia, że to może nie być ciemieniucha.

Lekarz od razu jak zobaczył głowę Hani stwierdził, że to nie ciemieniucha a łojotokowe zaplanienie skóry właśnie. Nie obyło się bez sterydu, by uniknąć infekcji i jak najprędzej złagodzić stan. Na skórę głowy zalecił maść wazelinową z kwasem salicylowym. Co ciekawe kompletnie zanegował smarowanie oliwkami i olejami. Powiedział, że to bardzo częsta, ale nieprzydatna rada, bo ciemieniuchę i łojotok usuwa się z głowy właśnie wazeliną z kwasem salicylowym (wymienił jeszcze coś, ale nie wiem co...).

Procedura wygląda tak:
- wazelina na głowę na kilka godzin
- masaż, gomaż lub delikatne drapanie skóry główy
- olej na głowę w celu usunięcia wazeliny
- mycie głowy mydłem - żadne szampony, zwłaszcza z SLS i pochodnymi tego nie usuną!
- głowę można wymyć kilka razy

U nas pomogło i po dwóch zastosowaniach maści wazelinowej Hania ma czystą główę. Pozostaje nam tylko problem drapania czoła.....

Zatem...Jeśli u Waszego dziecka problem ciemieniuchy wraca, w dodatku zajmuje więcej niż tylko kawałek głowy (przenosi się np na twarz), kiedy swędzi albo powoduje pękanie skóry i wysięki (tym razem tego uniknęliśmy), kiedy łuska na czole jest żółtawa i/ lub świecąca to marsz do lekarza i nie dać się zbyć bzdetnym gadaniem, że to tylko ciemieniucha

ŁZS często objawia się najpierw drobną wysypką, przypominającą kaszkę lub potówki.

I teraz najlepsze....

Kto jest z nami od początku to może pamięta jak Hania miała straszne problemy ze skórą i nikt nie wiedział co to było, a ja jak wariatka próbowałam przeróżnych diet - bezmlecznej, bezglutenowej, sraty taty...

Terazm mam odpowiedź. To był pierwszy objaw ŁZS właśnie.

Hania wyglądała tak



Tu już jej stan nie był tak zły (zaczęło się wysypką, a po szczepieniu się nasiliło). Wcześniej miała całe czoło w pękającej skorupie, a z powiek sączyła sie krew z osoczem. Lekarka rozłozyła ręce. Pomógł nam inny lekarz, który przepisał steryd, ale sam nie wiedział co to i skąd się wzięło. Badań oczywiście się w naszym chorym kraju nie robi bo po co.....

Plan działania na teraz mamy taki, że jeśli stan się będzie utrzymywał lub powracał to w Anglii idziemy na badania w kierunku wykrycia przyczyn ŁZS. Na razie mam nadzieję, że Hankowe ŁZS jest związane tylko z wiekiem dziecięcym i że to jej minie...

Jeśli macie podobne problemy piszcie, chętnie dowiem się czegoś więcej lub, na ile to możliwe, pomogę.




Anjamit