Co przyniesie nowy rok???

Na starcie przyniósł niepewność i ciężka decyzję do podjęcia.
Kiedyś wspominałam o szansie na zmiane pracy.
Ta szansa nadal jest.
Właściwie, to się zdecydowałam na okres próbny, który zaczynam w poniedziałek.
To w czym problem?

Wynagrodzenie bez szału, ale więcej niż mam teraz.
Około 40 minut dojazdu w jedna stronę.
300 złotych za bilet miesięczny.
Z racji połaczeń praca albo 7 albo 9 godzin (plus dojazdy)
I Hania cały dzień bez mamy...
Kto ja odbierze z przedszkola, tak by nie tkwiła tam 10 godzin?
Tyle dobrze, że szefowa nie wzięłaby grosza za opiekę.

Z drugiej strony pensja poniżej najniższej krajowej.
Utrata świadczeń z opieki, bo jakimś cudem przekraczamy próg (dziwne, że jak maż zarabiał ok ponad 2 tys. a ja koło tysiaca i byliśmy sami to nie przekroczyliśmy....)
O braku perspektywy rozwoju nie wspomnę....
Tyle, że Hania byłaby ze mna...

Patowa sytuacja....
Na razie kombinujemy jak to logistycznie poukładać.
Może jakoś się uda ogarnać to wszystko, tak by miało to ręce i nogi...
Teraz mnie to przeraża...
 a 7 stycznia się zbliża nieubłaganie.....


 Anjamit

Królik na nowy rok;)

Zanim dostanę zdjęcia z zabawy sylwestrowej uraczę Was przepisem na królika:)
Oryginalny przepis to zwykły królik z rozmarynem i czerwonym winem.
Ja zrobiłam w wersji bez wina, bo dla Hani.

Królik z rozmarynem wyglada tak:)








Oczywiście czas pieczenia uzależniony jest od ilości mięsa:)

Zdjęć konsumujacej Hanki nie ma, bo zanim dziad się upiekł (zanim doszłam do tego jak się piekarnik tu włacza to trochę minęło...) zrobiło się ciemno.
Zbyt ciemno na zdjęcia....

Smacznego:)



P.S Przepraszam za brak części polskich znaków, literka "a" mi się psuje, wobec tego mam cały pasek skopiowany i tylko dopisuję:P Muszę dać laptop do naprawy:/

Anjamit

Co oko widziało

Troszkę jeszcze świątecznie.
Nawet bardzo świątecznie.
Troszkę mi ciężko wyjść z świątecznego klimatu, poza tym z racji wigilii w ubiegły poniedziałek cyklu nie było. Teraz zatem nadrabiam:)

Najpierw jednak pochwalę się kartką, za którą zdobyłam nagrodę:)
Zdjęcia niestety były robione telefonem, bo bateria w aparacie była "padnięta", a czas naglił...


A teraz już COW;)  czyli Co Oko Widziało:)

Podsumowanie...

2012 był rokiem obfitym w przeżycia.
Zarówno te dobre jak i te złe ale ze względu na jedno, najważniejsze wydarzenie stał się rokiem przełomowym w moim, naszym życiu.
Rokiem, którego nigdy nie zapomnimy.
To dlatego, że urodziła się Hania.

Rok temu z ogromnym brzuchem schodziłam piętro niżej do sąsiadów na sylwestra.
Za kilka godzin znów idziemy na sylwestra.
W to samo miejsce, do "już - nie - sąsiadów".
Idziemy w trójkę.
Hania i my.

Kolejną pozytywną rzeczą którą przyniósł 2012 była zmiana mieszkania.
Na nowym odżyłam.
Jestem spokojniejsza.

Niestety ten rok przyniósł też wiele trudnych chwil.
Nie chcę o nich pisać.
Mam nadzieję, że skończą się wraz z końcem roku.

Nigdy nie miałam postanowień noworocznych.
W tym roku mam.

Czas zacząć pracować nad sobą.
Wiem, że niektóre cechy mojego charakteru wiele utrudniają.
Czas je zmienić.

Czas też zacząć prawdziwie żyć.
Nie egzystować.
Sytuacja w kraju utrudnia życie i to bardzo.
Zwłaszcza wówczas, gdy celem jest poprawa swojego życia i bytu zamiast życie samo w sobie.

Tego właśnie sobie i Wam życzę.
Tego by celem życia było ono samo.
Żebyśmy nawet w trudnych chwilach potrafili znaleźć zalążek szczęścia.
Choćby małą iskrę nadziei.

I niech ten 2013 będzie po prostu lepszy.


Dziękuję też Wam, drogie czytelniczki, drodzy czytelnicy, wszyscy obserwujący i odwiedzający.
Dziękuję za 

123 oficjalnych obserwatorów
46 600 wyświetleń
2312 komentarzy

I masę ciepłych słów w ciężkich chwilach.

Do poczytania w nowym, lepszym miejmy nadzieję, roku!


Anjamit

Domowy Hammam - ukojenie dla duszy i ciała

Dawno nie było o kosmetykach, oj dawno.
Najwyższy czas żeby to nadrobić, zwłaszcza, że teraz już mogę:)

Od dawna chciałam napisać o zabiegu Hammam.
 Nie bardzo było jednak jak, bo brakowało mi jednego, ważnego składnika

Teraz, dzięki wygranej  w Mydlarni u Franciszka mam swój własny zestaw do Hammamu:)
Wcześniej miałam tylko Kessę, Savon Noir i glinkę Rhassoul, teraz mam także olejek arganowy:)
Jedyne co trzeba było zrobić, to przynieść własnoręcznie robioną kartkę świąteczną:)
Moja wygrała:)
No cóż do wyboru były i tak całe dwie:)
Kartką pochwalę się kiedy indziej:)
Teraz kilka słów o Hammamie....

Hammam to tradycyjne arabskie łaźnie ale też i nazwa  całego zabiegu.
Rytuał Hammamu jest opisany poniżej...


Cały rytuał składa się z czterech etapów.
ETAP PIERWSZY – NAWILŻENIE CIAŁA
Wchodzimy do sauny parowej gdzie ciepła para zwilża nasze ciało, otwiera pory oraz  zmiękcza skórę. Dzięki temu łatwiej będziemy mogli usunąć toksyny z organizmu.

Mydło Savon Noir
ETAP DRUGI – DOKŁADNE OCZYSZCZANIE CIAŁA
Rytuał ten polega na dogłębnym peelingu ciała przy użyciu mydła Savon Noir i rękawicy Kessa. Savon Noir tp naturalny produkt powstały z połączenia zmiażdżonych czarnych oliwek i oleju. Ma ono konsystencje brunatnej pasty. Rękawica Kessa wykonana jest z ziarnistej tkaniny i służy do oczyszczania skóry z martwego naskórka. Savon Noir łączymy z wodą i otrzymujemy delikatną pianę, którą nakładamy przy użyciu rękawicy, na wilgotną skórę. Ciało masujemy Kessą zdecydowanymi, okrężnymi ruchami, kierując się od kończyn w kierunku serca. Intensywność naszych ruchów dostosowujemy do wrażliwości skóry. Większą uwagę poświęcamy miejscom gdzie naskórek jest grubszy ( pięty, łokcie i kolana ) lub gdzie widoczny jest cellulit. Przy pomocy masażu osiągamy szybkie działanie oczyszczające a kontynuując ten zabieg przez kilka minut pobudzamy krążenie krwi. Po wykonanym masażu należy dokładnie spłukać wodą całe ciało. Efekt tego etapu będzie natychmiast widoczny.
Nasza skóra stanie się zdecydowanie bardziej gładka i miła w dotyku.
Rękawica Kessa

ETAP TRZECI – OCZYSZCZANIE GLINKĄ RHASSOUL
Rhassoul – marokańska glinka wulkaniczna znana jest od XII wieku. W tradycji służy do mycia włosów oraz czyszczenia twarzy i ciała. Glinkę mieszamy z wodą pod wpływem której pęcznieje tworząc delikatną papkę. Nakładamy cienką warstwę na osuszoną skórę i pozostawiamy do wyschnięcia. Następnie spłukujemy całe ciało delikatnym strumieniem letniej wody. Rhassoul działa ujędrniająco na skórę a jednocześnie zapobiega wysuszaniu się jej.

Glinka Rhassoul - źródło

Olejek arganowy

ETAP CZWARTY – RYTUAŁ NAMASZCZANIA
Ostatnim etapem jest nawilżenie skóry, która po dokładnym oczyszczeniu łatwiej będzie wchłaniać substancje odżywcze. Do wykonania tej ceremonii najlepiej posłużyć się olejem arganowym zwanym „ płynnym złotem”. Używany od tysięcy lat przez kobiety marokańskie dla zachowania pięknego i młodego wyglądu, ten eliksir młodości ma silne działanie regenerujące i nawilżające skórę. Rozprowadzamy olej arganowy, delikatnie masując całe ciało i zostawiamy aby skóra wchłonęła to, co dla niej najcenniejsze. Płynne złoto to wspaniały skarb natury, który cudownie zamyka nasz rytuał piękna w hammamie.
* Źródło
* Zdjęcia (prócz glinki Rhassoul) pochodzą ze strony Mydlarni


Do pełni szczęścia brakuje mi tylko glinki beloun, ale o tym innym rzem.
Więcej o zabiegu Hammam poczytcie na blogu Naturalnej Bianki:)

A Jakie są moje wrażenia po domowym Hammamie?
Wszystkie produkty z napisem SPA można wywalić do kosza.
Po kombinacji Savon Noir, Kessa, Rhassoul, olejek arganowy skóra przypomina skórę niemowlaka.
Ja nie mogę się przestać głaskać:)


Poza tym marzy mi się taka łaźnia:)


Moja była by w odcieniach turkusu....


Anjamit