Co oko widziało


Ostatnio przemieszczam się głównie gdy jest ciemno...
Albo o 6 albo po 16..
Zdjęcia więc są jakie są...
Ten tydzień będę miała luźniejszy więc będzie poprawa:D


Work in progress:)

Droga do pracy

Przebrany już kiermasz w przedszkolu

Droga z pracy

Galeria Korona - wioska Św. Mikołaja
Reniferki:D
Mama przed pracą;P przed 6 rano, cudów nie oczekujcie:P
Bitwa na śnieżki - sobotnia grupa zabawowa:)
Bitwa na śnieżki - mamy miału ubaw:)
Wspólna choinka

Pierwsza praca plastyczna Hani:) - ok troszkę pomagałam:P

Miłego dnia:)
Dziś jeszcze wrócę z relacjami poweekendowymi...
Oj działo się....




Anjamit

11 miesięcy po tej stronie brzucha

Czasem nie wierzę, że to już.
Że jeszcze miesiąc i Hania ukończy pierwszy rok życia.
Rok, który na zawsze zmienił nasze życie nadając mu inny wymiar.
Kiedy patrzę na to, jak się rozwija w mojej głowie kłębią się przeróżne myśli.
Wiadomo, że chciałabym jej dać wszystko co najlepsze ale czasem to niemożliwe.
Zwłaszcza gdy ciężko jednoznacznie określić co będzie najlepsze...

Hania rośnie, rozwija się i zmienia się niemalże z każdym dniem.
Rok temu byłam już zmęczona ciążą. Marzyłam o porodzie mimo świadomości tego, że będzie bolało jak nigdy dotąd.
W końcu się doczekałam, a teraz to maleństwo ukończyło 11 miesiąc życia po tej stronie brzucha.
W ciągu tych 11 miesięcy osiągnęła bardzo dużo.
Raczkuje niemalże z prędkością światła.
Przechodzi całe długości kanapy i foteli.
Stojąc przy stole unosi małe ciałko na paluszkach żeby zobaczyć więcej.
Przepięknie macha na pożegnanie.
Kręci główką kiedy słyszy "nie, nie, nie" a czasami nawet kiedy zadajemy jakieś pytania.
Czasem kiwa główką na "tak" ale jeszcze raczej nieświadomie.
Czasem jak widzi tatusia wracającego z pracy krzyczy radośnie "da da".
Wygłupia się, śmieje się radośnie ale potrafi pokazać swój charakter.
Złości się bardzo kiedy coś nie idzie po jej Hankowej myśli.
Wykłóca się robiąc minę "Oj gdybym mogła mówić to byś usłyszała" i robi przy tym "je je je je je" machając energicznie rączką w geście irytacji.
Broni zabawek którymi się aktualnie bawi.
Radośnie popiskuje kiedy widzi ukochane kotki.
Na czworakach goni koty po mieszkaniu.
Coraz ładniej je - coraz mniej odpadków ląduje na podłodze.
Kiedy słyszy melodie lub muzykę buja się w rytm.
Kiedy widzi gitarę dziadka siada przed nią, dotyka strun i kiwając się robi "aaaaa aaaaa".

Poza tym z każdym dniem zaskakuje nas czymś nowym,
a my z każdym dniem kochamy ją coraz mocniej.



P.S. Miały być zdjęcia na koniec ale niestety dziś  już nie dam rady...Wrzucę rano - jeśli czas na to pozwoli:)
Dobrej nocy:)



Anjamit

Brudne dzieci...

Już dawno chciałam o tym napisać.
Temat raczej mało smaczny, proszę nie spożywać posiłków przy jego czytaniu...
Jeśli już to na własną odpowiedzialność...

Dbałość o higienę jest ważnym elementem w opiece nad dzieckiem. 
Ba! Jest ważnym elementem w życiu człowieka w ogóle.
Rzecz wydawałaby się tak oczywista jak to, że woda jest mokra, a śnieg zimny...
I może ktoś się pukać w czoło, że po co pisać o czymś tak oczywistym...
Ano, może właśnie po to, bo to nie dla wszystkich jest oczywiste.

Mamy w przedszkolu różne dzieci (a co za tym idzie różnych rodziców...).
I niestety jest podział.
Na te zadbane i te niezadbane.
Te pierwsze bez względu na pochodzenie swoje, swoich ubrań i zabawek są czyste.
Mogą być ubrane jak z dziecięcych pism o modzie albo skromnie jednak zawsze mają czyste, przycięte paznokcie, czyste buzie, czyste włosy, czyste ubrania i same pachną świeżością (a przynajmniej nie śmierdzą).
Te drugie nie mają tyle szczęścia.
I tak o to mamy dziewczynkę - 3 i pół roku, rodzice wykształceni i zadbani (zawody te z górnej półki), a córka przez pierwsze półtora roku pobytu u nas chodziła brudna, z glutem do kolan ("bo ona sobie nie da odciągnąć"), przez tydzień w tych samych poplamionych poniedziałkowymi buraczkami ubraniach. (Jak miałyśmy przedszkole ciuszki na zmianę, to przebierałyśmy, ale nie zawsze coś było.)
Przebieranie jej pieluchy też było wyzwaniem.
Niemyte ciało śmierdzi. 
Nawet dziecięce.
A może zwłaszcza dziecięce?
Bo przecież w pieluszce?
Bo przecież pielucha sporo uniesie....

Mamy też chłopca.
Takiego dwuletniego małego blondynka o rozbrajającym uśmiechu.
I niestety zabójczym smrodzie po zdjęciu pieluchy.
Kupa, nawet taka po śliwkach suszonych, nawet taka z rozwolnienia to tylko kupa.
Wyobraźcie sobie odór niemytego ciała, a dokładnie genitaliów, w połączeniu ze słodkim i mdłym zapachem chusteczek nawilżanych (mnie cofnęło.....)
Wyobraźcie sobie wiecznie odparzoną pupę.
Wyobraźcie sobie malutkie rączki z kilkumilimetrowymi odrostami paznokci, z których każdy jeden jest czarny.
Wyobraźcie sobie małą blond główkę ze skorupą ciemieniuchy.
Ja wiem, że u niektórych ciemieniucha jest ciężka do usunięcia mimo właściwej pielęgnacji.
Tyle, że w tym przypadku pielęgnacji brak...
Mamusia przychodzi do przedszkola w czymś na wzór futra, ubrana jak na wybieg, a jej usta krzyczą czerwienią - nie jest piękna, ale jest zadbana (przynajmniej na pierwszy rzut oka).

Zdarza mi się, że Hania idzie spać bez kąpieli.
Ale są to sytuacje wyjątkowe.
Albo Hanka nagle zasypia o nietypowej dla niej porze, albo mamy jakąś awarię innego rodzaju.
Zdarza się, ale sporadycznie.
I nigdy pod rząd.
Mówi się, że szczęśliwe dziecko, to brudne dziecko.
Tylko, że to nie o tego rodzaju brud chodzi.
Dręczy mnie to.
Najbardziej jak trzeba owego chłopca przebrać.....

A ja mam węch bardzo wrażliwy...



Anjamit

Padam Padam

Padam, padam
ale bynajmniej nie jak Edith Piaf czy Maria Peszek.
Padam na twarz.
Praca stoi tak jak i pudła.
Owszem, jest lepiej niż było, ale do końca jeszcze duuuuuuuużo zostało.
A ja albo w pracy albo sama z Hanką.
Tak się nie da zrobić zbyt wiele...
No, tyle, że mamy już dwa pokoje w miarę urządzone, a to dzięki temu, że G. miał wczoraj wolne.
Póki co idę spać.
Wstałam po 6, jest 00:38...
Jutro przychodzi pan Piotrek żeby naprawić kaloryfer w kuchni, ewentualnie go wymienić.
Jutro też z młodą muszę iść do lekarza, bo pokasłuje i najprawdopodobniej ma zapalenie spojówek, o katarze nie wspomnę...
No cóż, jeszcze tylko G. i koty nie odchorowali przeprowadzki...
Poza tym zakupy, pranie, sprzątanie, gotowanie, rozpakowywanie, układanie i bieganie za Hanką.
Dodam tylko, że z Hanuszki zrobiła się mała rządzicielka, a po tym co dała ostatnio to ja nie chce widzieć buntu dwulatka w jej wydaniu...

Aaaa miałam pisać o mamie.
Jest dobrze.
Stadium wczesne, operacja 16 stycznia - dzień po Hankowych urodzinach, potem leczenie jakąś niestandardową metodą, która na zachodzie jest już normą i uzyskuje dobre wyniki.
Jesteśmy pełni wiary w to, że się uda, że będzie dobrze.
W końcu ktoś mi dziecko musi rozpieszczać;)


No to kolorowych...

Yo! Ho! Ho!

"Kochanie, trzeba Hance kupić nowe rajtuzki i skarpetki bo ze wszystkiego wyrasta."
"Się kupi."
"Tylko dużo..."

Kilka dni później otrzymałam propozycję od firmy